Okazją powrotu do tematu przeziębień, świńskiej grypy i grypy w ogóle, jest okres jesienno – zimowy oraz artykuł, jaki pokazał się w Washington Post (USA;2009). Gazeta pionformowała, że wirus H1N1 wykazuje odporność na znaną i powszechnie stosowaną szczepionkę Tamiflu (O Relenzie pisałem w książce Od LEKRZARZA do GRABARZA). W opisanych przypadkach, u badanych i wcześniej zaszczepionych osób, odnotowano „niezamierzone” efekty: „nieomal całkowicie zneutralizowany system obronny oraz różnorodne i kompleksowe stany medyczne”.

Fakt, że ochronną zdolność szczepionek kwestionują naukowcy oraz lekarze spoza układów, nie jest czymś nowym. Wiadomym jest bowiem, że nasza immunologiczna odporność na bakterie oraz wirusy zależy nie od szczepionki, a od zdolności obronnych systemu odpornościowego. Osłabiony, stanowi zaproszenie dla wszelkiego rodzaju infekcji. I tu zaczyna się problem, który swój własny początek ma w konsumpcji byle jakiej żywności, zatruciu środowiska, stresie oraz powszechności interwencji medycznych „na wszelki wypadek”.

Tylko w USA w ciągu 1 roku lekarze wypisują ok. 20 mln. (!) recept na antybiotyki z założeniem, że dana infekcja ma bakteryjne podłoże. A okazuje się , że w medycynie zakładać nie można. W tym konkretnym przypadku „bakteryjne” infekcje wywołały wirusy. Czy podobna sytuacja ma miejsce w Polsce? Z całą pewnością należy uznać, że nie jest inaczej.

Kolejny krok współczesnej medycyny na drodze leczenia infekcji jest jedną z największych pomyłek medycznych. Wbrew naturalnemu prawu biologii do samobrony przed bakteriami i wirusami, miejsce ma ingerencja lekami kontrolującymi temperaturę ciała. Aspiryna, paracetamol, acetaminofen to propozycje przemysłu leczenia na ból głowy, łamanie w kościach, katar, na wszystko... Z całą pewnością wygodne. Ale czy działają tak, jak zapewniają o tym mistrzowie od PR?

Dr. Philip Maćkowiak z Maryland University (USA) , wydział medycyny i farmacji:

„Dobre jest to, że leki przeciwgorączkowe powodują lepsze samopoczucie u chorych z powodu infekcji. Złe natomiast jest to, że ich choroba może trwać  dłużej”.

I zazwyczaj trwa, co wykazały badania kliniczne pod kierownictwem dr. Maćkowiaka. Osoby które były zainfekowane grypą i zażywały leki przeciwgorączkowe, chorowały przeciętnie dłużej od tych, którzy takich leków nie zażywali. I to aż o 3.5 dnia dłużej:

„Analiza sugeruje, że terapia przeciwgorączkowa przedłużyła okres trwania choroby u osób zainfekowanych grypą A”.

(Pharmacotheraphy ; 2000)

 

Agresywne przepisywanie leków, zwłaszcza antybiotyków ma swoją historię. Na ten poważny problem medyczny zwrócił już w 1998 roku  uwagę amerykański Journal of the American Medical Association. Magazyn poinformował, że trend „na wszelki wypadek” ma miejsce już od ponad dekady, a jego głównym odbiorcą są dzieci w wieku od 5 do 11 lat. One częściej od innych go doświadczają:  blisko połowa dzieci opuszcza gabinet lekarski z receptą na antybiotyk, pomimo że głównym  powodem ich dolegliwości  są przeziębienia lub wirusowe infekcje. Problemem powszechności praktyki „na wszelki wypadek” zajęła się również Agency for Healthcare Research and Quality (2000).

 

Analizując raport . naukowców z Centrum Naukowego Południowej Kalifornii (EPC) autorzy zauważyli, że antybiotyk nie zawsze jest wymagany aby skutecznie leczyć zapalenie ucha (ottis media) :

  • u blisko 2/3 dzieci ból i podwyższona temeratura mijają już po 24 godzinach od chwili postawionej diagnozy infekcji ucha i to bez potrzeby zastosowania antybiotyku!
  • ponad 80% z nich wraca do zdrowia już w ciągu 1 - 7 dni
  • 1 - 7 dni to również czas wymagany do powrotu do stanu przedchorobowego 93% tych dzieci, którym przepisany został antybiotyk.
  • "nowej generacji" antybiotyki tj.np. cefaclor, cefixime, azithromycin, clarithromycin nie oferują nic dzieciom lepszego od amoxiciliny ( amoxicilina wywołuje dużo mniejsze skutki uboczne).

Naukowcy stwierdzili, że w aspekcie klinicznym nie było żadnej różnicy pomiędzy leczeniem trwającym 5 dni lub mniej, a 7. – 10. dniowym u dzieci poniżej 2 lat.  Zauważyli natomiast , że np. w Holandii oporność bakterii wynosi 1 % a w USA 25%, co wiąze się, jak stwiedzili autorzy, innym spojrzeniem holenderskich lekarzy na infekcje uszu u dzieci : zamiast natychmiastowego wypisania recepty, lekarze tego kraju, u dzieci powyżej 2 roku życia, preferują obserwację postępu infekcji ucha przez kilka dni.

 

Komentarz:

Leki „na wszystko” są jednymi z najbardziej dochodowych na faramaceutycznym rynku. Nie mające końca reklamy w mediach, przekonują o ich niewinności i przydatności medycznej. A okazuje się, że i tu, ceną chwilowej ulgi jaką mogą dostarczyć, są poważne konsekwencje zdrowotne. Od wystąpienia astmy począwszy, poprzez zniszczenie wątroby i na podwyższeniu ryzyka wystąpienia choroby nowotworowej skończywszy.

(P. „Od lekarza do grabarza”)

Co więcej, na co zwrócił uwagę min. Washington Post (2007), wiele leków przepisywanych jest dzieciom, pomimo że nie miały miejsce jakiekiekolwiek badania kliniczne nad ich bezpieczeństwem. Po prostu przyjętym zostało, że dzieci są mniejsze i w związku z tym, należy im się mniejsza dawka danego leku....?!

Rzeczywistość jest jednak inna i porażająca. Dokonana w tym zakresie analiza badań wykazała bowiem, że :

„ - 1/5 leków działających na osobach dorosłych jest nieefektywnych dla dzieci

- 1/5 leków przepisanych leków było podawanych dzieciom w niewłaściwej dawce

- 1/3 leków wywołała nieoczekiwane skutki nie wyłączając tych potencjalnie śmiertelnych”

W artykule autorzy podali również,  że dzieci metabolizują leki szybciej aniżeli dorośli. Inną i mniej ważną informacją było podkreślenie faktu ciągłego rozwoju dziecka a ta jego odmienność może spowodować, że podawane leki mogą zatrzymać rozwój fizyczny, zburzyć rozwój emocjonalny dziecka oraz zdolność poznawania.

Naukowcy wykazali też grupy lekowe, które w sposób priorytetowy powinny być przebadane, zanim zostaną przepisane dzieciom „na wagę” . Są to min.: leki nowotworowe, kontrolujące infekcje, astmę, ciśnienie krwi czy nadaktywność.

 

Symptomy przeziębienia i grypy H1N1*

SYMPTOM PRZEZIĘBIENIE H1N1
Gorączka występuje rzadko Ma miejsce w ok. 80% przypadków. Temp.38 i wyższa przez 3/4 dni jest typowa dla H1N1
Kaszel

suchy lub z flegmą - występują często

suchy kaszel bez flegmy
Ból

Łagodny głowy i mięśni "łamanie w kościach”

silny - o podobnym charakterze
Katar
częsty - ustępuje zazwyczaj po tygodniu brak lub rzadko
Dreszcze rzadko lub wcale występują w ok. 60% przypoadków
Zmęczenie stosunkowo łagodne średnie do ciężkiego
Kichanie występuje powszechnie brak
Gwałtowność wystąpienia symptomów zwykle kilka dni 3-6 godzin (wysoka temperatura, ogólny ból)
Ból głowy stosunkowo rzadko powszechny w ok. 80% przypadków
Ból gardła zazwyczaj ma miejsce brak
Bóle w klatce piersiowej łagodne lub średnie częste i silne

Profilaktyka:

Wirusy i bakterie dostają się do organizmu przez usta, uszy i nos.

W okresie nasilenia przeziębień i grypy  lub w przypadku najmniejszych choćby symptomów z obszaru „coś nie jest tak”, nalezy:

  1. 2 razy /dziennie wypłukać gardło roztworem soli kuchennej (1 – 2 łyżeczki soli na szklankę wody) lub 3% wodą utlenioną
  2. Zakroplić 1 raz /dzień uszy i nos 3 % wodą utlenioną. Uszy należy zakraplać na przemian. Po wkropleniu w jedno ucho, należy przeczekać 5 min. i zakroplić drugie.
  3. Witamina C – 2000 -  3000 mg/dzień (wzmaga również produkcję własnej wody utlenionej)
  4. Pić gorące płyny (kawa, herbata, etc). W przypadku obecności wirusów, płyny wprowadzają je do żołądka gdzie kończy się ich  żywotność.
  5. Dłonie mogą być wszędzie lecz nie w okolicach nosa i ust. Myć często.

Za wszelką cenę unikać przetworów mlecznych i cukru. Lekarze środowiskowi uważają je za jedne z najbardziej osłabiających system obronny.

Zmieniony (piątek, 07 maja 2010 13:59)