Kiedy kilka lat temu pisząc w książce „Od lekarza do grabrza” o wysokiej szkodliwości mammografii sądziłem, że wykorzystanie promieniowania jonizującego w diagnostyce raka piersi zostanie zarzucone. Tym bardziej, że dostępna jest  termografia,. (opis poniżej). Pytam więc znowu: czy ekspozycja kobiet na promieniowanie jonizujące o natężeniu 1000 razy większym (zakładając, że każda pierś jest prześwietlana dwukrotnie – co jest w praktyce regułą) aniżeli np. ma to miejsce w prześwietleniu klatki piersiowej, nie ma znaczenia? A mówią, że jeśli chodzi o promieniowanie to nie ma dawek bezpiecznych. Są natomiast takie, które mogą mniej albo bardziej, wolniej lub szybciej, zaszkodzić. Widocznie odwieczny argument „społecznego dobra” i „przewagi korzyści nad nieporządanymi skutkami”  przeważył....

Profesor medycyny środowiskowej i przemysłowej, wykładowca na amerykańskim uniwersytecie Illinois, departament zdrowia publicznego, prezes organizacji Cancer Prevention Coalition (www.preventioncancer.com) , epidemiolog od lat eksponujący „postęp” medycyny z „Wall Street” (P. "Od lekarza do grabarza") , dr. Samuel Epstein* , doskonale zna przyczyny obecności na rynku medycznym mammografii – kosztownej w osobistym, społecznym jak i ekonomicznym wymiarze pomyłki:

„ Były to świadome, wybrane i dla politycznych korzyści decyzje małej grupy ludzi, chcących utrzymać władzę, prestiż i finansowe korzyści. W rezultacie, miliony kobiet niepotrzebnie cierpi i umiera. Owe decyzje mogą być sklasyfikowane jako „ zbrodnia przeciwko ludzkości”.

Fakt, że mammografia nie chroni życia jest mi znany od lat min. za za sprawą magazynu Lancet (2002):

„ Nie ma żadnej wiarygodnej ewidencji z przeprowadzonych na szeroką skalę badań, aby móc nadal popierać programy mammograficznych prześwietleń”.

Badania o których wspomina Lancet dokonali naukowcy z Danii, którzy po dwukrotnej analizie danych potwierdzili (pomimo krytyki wyników przez amerykańskich „strażników” raka NCI i ACS ), że mammografia nie chroni życia kobiet.

„Brak ewidencji”.

O tym, że mammograf kobiet nie chroni, wspominał już 10 lat temu magazyn Journal of the National Cancer Institute. Autorzy artykułu  stwierdzili, że wprowadzenie do ostrożnej oceny kondycji piersi palcami techniki mammograficznej, nie poprawiło współczynnika przeżycia kobiet. I mimo że magazyn wskazał na pewne z tego faktu korzyści (badania prowadzone były na bez mała 40.000 kanadyjskich kobietach (CNBSS – 2),  to ostateczna konkluzja zabrzmiała swojsko:

„Zaobserwowane korzyści nie przekładają się na podwyższenie stopnia przeżycia kobiet badanych mammograficznie i metodą palpacyjną” .

(P. Mammograf i PSA – komu i czemu mają służyć?)

Komentarz:

Skąd się biorą poważne skutki uboczne mammografii, obszerniej opisałem w książce "Od lekarza do grabarza". Fakty oraz opinie podawane w tej kwestii są nadzwyczaj solidne i nie powinny podlegać żadnej dyskusji. Wykazywana przez naukowców ułomność tejże techniki diagnozowania, w praktyce przekłada się na setki tysięcy rocznie zbędnych biopsji, podobnie onkologicznego leczenia (które nic przecież nie gwarantuje), potencjalne przerzuty oraz stres wśród pacjentek, wyczekujących na „ostateczny” werdykt.

A przecież stres wynikający z samego myślenia o możliwości wystąpienia choroby nowotworowej, może taką wywołać. O tym mówi nie tylko dr. R.G. Hamer w swojej „Germańskiej Nowej Medycynie” !

Dlaczego więc, pytam, nie umożliwić kobietom, powszechną i opłacaną przez Kasę Chorych usługę termograficzną ?  Technikę, która o kilka lat wcześniej od mammografu, bez skutków ubocznych, potrafi wychwycić patologiczne zmiany w piersiach. Czy znajdzie się wreszcie ktoś mądry i odpowiedzialny na tyle, aby móc podejmować w tej kwestii opiekuńcze dla polskich kobiet decyzje? Co złego z pojęciem natychmiast?

Na obietnice i „wszystko robimy co w naszej mocy” , polskie kobiety nie mogą sobie już dłużej pozwolić.  Na to wskazują ilości przez medycynę okaleczonych i osieroconych przedwcześnie dzieci.

Co możemy oczekiwać od termografii?

Kiedy kilkadziesiąt lat temu naukowcy odkryli, że wiele chorób cywilizacyjnych zaczyna się zapaleniem, postanowili dać lekarzom do dyspozycji test, który mógłby pomóc im w procesie diagnozowania „niewidocznego”, dla medycyny współczesnej, stadium choroby. Jest nim test na tzw. Reaktywną Proteinę -  C. Proste, ogromnie przydatne i niekosztowne badanie pobranej z żyły krwi (p. „Od lekarza do grabarza”), które pozwala lekarzowi być wyjątkowo podejrzliwym w procesie stawiania inicjalnej diagnozy.Kilka lat później biofizycy dostarczyli lekarzom termograf wiedząc, że każde zapalenie, nawet najmniejsze, powoduje wzrost temperatury. Zbyt proste, zbyt łatwe, zbyt tanie....A okazuje się , że oko emitującej podczerwień kamery, może zaglądnąć w głąb ciała, nie wyrządzając szkód ani komórkom, ani tkankom, ani organom. Przy okazji potrafi ocenić przepływ krwi i patologie, wykazać powstałe z jakiś powodów nieporządane zmiany. Szczególnie przydatne dla kobiet młodszych, których zagęszczenie tkanki w piersiach jest większe, aniżeli u kobiet w wieku powyżej 40. lat.

Termografia.

Wykonana raz w roku, dzięki zdolności oceny miejsca i stopnia zapalenia, może przy wprawnej asyscie lekarza, (przestrzegam przed „ekspertami”) zapobiec dalszemu rozowojowi choroby już w najwcześniejszym jej stadium. Pod warunkiem, że zastosowane procedury medyczne nie pogorszą, a rozpoznają i usuną przyczyny zapalenia.

Do nich min. należą:

  1. techniki detoksykacyjne,
  2. dobór diety zgodnie z metabolicznym zapisem pacjenta,
  3. suplementacja brakujących składników odżywczych, będących często samoistną przyczyną zapalenia (utraty homeostazy),
  4. kontrola stresu,
  5. przywrócenie hormonalnego balansu,

Osoby, których tryb życia nakazuje przypuszczać że wystąpienie choroby przewlekłej może mieć miejsce, powinny z termografii korzystać raz w roku.

Cukrzyca, artretyzm, miażdżyca, rak, infekcje zębów, bóle kręgosłupa, kolana, bioder, głowy, problemy z układem trawienia, zerwania ściegien lub mięśni, to tylko niektóre z chorób i schorzeń które termografia może ocenić w początkowym ich stadium.

Tak więc życząc zdrowia, polecam

 

* Mając na uwadze realizację budowy Polskiego Centrum Prewencji Chorób, a w nim edukację z zakresu prewencji chorób, moje zaproszenie dla Profesora na cykl wykładów do Polski, inicjalnie przyjęte, wciąż pozostaje otwarte.

 

Zmieniony (piątek, 07 maja 2010 13:59)