Zapobieganie wirusowi grypy - Jerzy Maslanky | www.maslanky.org
Również grypie można zapobiec!
Sezon jesienno – zimowy to nie tylko hossa dla wirusowej grypy, bakteryjnych infekcji, przeziębień czy częstych katarów, ale też dla tych , którzy z bakteryjno - wirusowych infekcji żyją.
Magazyn Der Spiegel (2009) i dr. T. Johnson – epidemiolog, współpracujący z międzynarodową organizacją wolontariuszy Cochrane Database:
(...) „ Czasami mam takie wrażenie, że gdzieś tam, cały przemysł wyczekuje na pojawienie się jakiejś pandemii – World Health Organization ( Światowa Organizacja Zdrowia) , urzędnicy zdrowia publicznego, wirusolodzy oraz farmaceutyczne kompanie. To oni budują machinę wokół groźby pandemii. Ogromne pieniądze wchodzą w rachubę, tak jak i wpływy, i osobiste kariery, i całe instytucje. Wystarczy tylko aby jeden z wirusów zmutował się, a cała machina idzie w ruch ”.
Trzymiesięczne śledztwo owej „machiny uzdrawiania” oraz „pandemii” grypy przez dziennikarzy amerykańskiej CBS News (2009), jedynie potwierdza podejrzenia dr. Johnsona.
Otóż w okresie wzmożonej obecności wirusów grypy, tj. w okresie naszych częstych katarów, przeziębień, podwyższonej temperatury i innych „grypo podobnych” symptomów, grypa faktycznie ma miejsce jedynie w 17 % przypadków (maksimum) i 3 % minimum. Oznacza to, że nasze „grypowe” symptomy nic nie mają wspólnego z grypą aż w 83 % przypadków (minimum) i 97 % maksimum. Fakt ten nie przeszkadza jednak lekarzom, aby na „wszelki wypadek” aplikować choremu „na grypę” antybiotyk z urzędu. I to wcale nierzadko. Okazuje się bowiem, że niewłaściwa interpretacja podobieństwa symptomów mających miejsce w trakcie bakteryjnych i wirusowych infekcji , jest przyczyną wypisywania rocznie przez amerykańskich lekarzy aż ok. 20 mln. zbędnych recept na anybiotyki. Tego typu działania „na wszelki wypadek” powodują wzrost mutacji bakterii oraz wirusów, na co zwrócił min. uwagę angielski The Telegraph (2008). Gazeta ostrzegła lekarzy przed frywolnością wypisywania antybiotyków w przypadkach kaszlu, podwyższonej temperatury ciała, kataru czy bólu gardła. W artykule zaznaczono rónież, że wynikająca z asekuracyjnej postawy „na wszelki wypadek” frywolność, jest jedną z przyczyn wzrostu zachorowań na gruźlicę.
A przecież to już w 2005 roku British Medical Journal ostrzegł lekarzy przed pseudo naukowymi informacjami odnośnie grypy pytając: „Czy dane amerykańskie dotyczące przypadków zgonów z powodu grypy są bardziej PR (public relation – JM) czy nauką?” Magazyn sam też dał na to pytanie odpowiedź: „CDC ( Center for Disease Control – Centrum Kontroli Chorób – JM) ma własny sposób komunikowania się opierając go na strategii, zawierającej elementy strachu”. Nic to nowego!
Na wykreowaną medialnie „potrzebę” szczepienia się zwrócił również uwagę amerykański prawnik, ekspert z zakresu polityki szczepień, A. Phillips. Jego wypowiedź zaczerpnąłem z analizy dokonanej przez nikogo innego jak dr. Nulla i dr. R. Gale (2009) :
„ Kliniczna ewidencja szczepień wskazuje na zdolność stymulowania produkcji przeciwciał u zaszczepionej osoby – fakt, do którego nikt nie wnosi zastrzeżeń. Co jednak nie jest tu jasne to to, czy tak wywołana produkcja antyciał powoduje uodpornienie. Weźmy jeden z przykładów: a – gamma globuliczne dzieci nie są w stanie produkować antyciał a mimo to, wciąż są zdolne do zwalczenia chorób zakaźnych tak samo szybko, jak inne dzieci. Naturalna odporność jest kompleksowym fenomenem w którym udział bierze wiele organów oraz systemów. Nie może być to w żaden sposób powielone metodą sztucznej stymulacji produkcji antyciał. Badania ponadto wskazują, że szczepionki uzależniają immunologiczne komórki od specyficznych antygenów, zawartych w szczepionkach. Powoduje to, że komórki te nie są zdolne zareagować na innego typu infekcje. W konsekwencji, nasze możliwości obronne są zredukowane, co powoduje obniżenie odporności w ogóle”.
Absolwent Harvardu i New York Medical School, dr. R. Moskowitz :
„ (...) Szczepionki ogłupiają organizm tak, że ten nie jest w stanie zainicjować właściwych reakcji na zapalenie. (...) Poprzez wstrzyknięcie bezpośrednio do krwi wirusa, daje się owszem, dostęp do niego ważnym immunologicznym organom i tkankom, jednak bez jakiejkolwiek możliwości jego pozbycia się. Tak rozcieńczone wirusy i ich elementy pozostają we krwi na długo, by nie powiedzieć, na zawsze. Powoduje to systematyczne osłabianianie zdolności zmontowania efektywnej samoobrony nie tylko w przypadku chorób dziecięcych, ale też innych i ciężkich infekcji”.
Komentarz:
Szczepić się czy nie szczepić?
Odpwiem krótko: ludzkość miała się dobrze na długo przed dr. Jensenem. Przetrwaliśmy tysiące lat pomimo, że wirusy oraz bakterie wciąż nam towarzyszyły od samego początku.
Co więc zmieniło się, że dziś na ich wpływ jesteśmy bardziej podatni? Otóż generalnie, jesteśmy od naszych przodków immunologicznie słabsi!
Wymagania stawiane dziś przed naszym systemem obronnym są o wiele większe aniżeli w przeszłości. Sprostać musi on nie tylko stałej obecności wirusów, bakterii, pleśni czy grzybów, ale też zwiększającemu się zatruciu środowiska. Powszechna manipulacja żywnością jedynie dolewa oliwy do ognia, przyczyniając się do destrukcji wielu składników odżywczych, od których jakości oraz ilości uzależniona jest nasza kondycja zdrowotna.
O ile nad rozległym tematem z zakresu prawidłowego żywienia wciąż mocno pracuję (chodzi mi przede wszystkim o wyjaśnienie Czytelnikom strony „zagadki” nieskuteczności wielu żywieniowych programów), to tutaj chciałbym przekazać doraźne działania medyczne, z których powinniśmy skorzystać natychmiast. Są to działania, których możemy spodziewać się w gabinetach lekarzy leczących chorób przyczyny. Mają one na celu natychmiastową poprawę naszych zdolności obronnych przed bakteriami i wirusami.
( Zapoznanie się z treścią moich książek, byłoby tu niezłym początkiem.)
Oto i podstawowe wskazania:
-
Spożywać żywność organiczną w postaci surowej lub przetworzoną do minimum.
-
Wyeliminować z diety produkty zawierające cukier i przetworzone węglowodany – pieczywo, alkohol, „naturalne” soki owocowe, itp. Przybierając ostatecznie w organizmie postać glukozy, znacznie osłabiają system obronny. Cukier jest jedyną pożywką bakterii, grzybów i pleśni. Komórki nowotworowe też żyją z naszych zasobów glukozy!
-
Wyeliminować z diety spasteryzowane mleko i jego przetwory. Silny alergen, wyjątkowo skutecznie osłabiający system odpornościowy i trzustkę.
-
Nie pić wody zarówno przed jak i po jedzeniu. Rozpuszcza enzymy trawienne, przyczyniając się tym samym do miernej przyswajalności składników odżywczych z pokarmu. Woda mineralna zapakowana w plastikowych butelkach wchodzi w reakcję z toksycznym plastykiem (PCB) i wypłukuje z organizmu inne (nie zawarte w wodzie) minerały. Idealna recepta na wystąpienie poważniejszych chorób w przyszłości.
-
Decydując się na zakup gotowej żywności, unikajmy tej na której opakowaniach widnieją niezrozumiałe dla nas chemiczne tasiemce. Toksyczne, przez co osłabiają system obronny.
-
Jeśli jest tylko taka możliwość, korzystajmy z sauny. W trakcie pocenia organizm opuszczają przez skórę substancje trujące, które są główną przyczyną naszych chorób i wszelkich dolegliwości.
Suplementacja
1). Witamina C
Dawkowanie:
Osoby dorosłe – min. 2000 mg/dzień. Dzieci – 500 mg/dzień.
W przypadku obecności infekcji zwiększyć dawkę do 5000 mg/dzień
Obok brania udziału w wielu biochemicznych procesach, witamina C podana w większych aniżeli „rekomendowanych” ilościach, prowokuje organizm do produkcji wody utlenionej - wyjątkowo skutecznego oręża w walce z wirusami i bakteriami.
2). Priobiotyki.
W dobie manipulacji żywnością, priobiotyki powinny być spożywane nie tylko w czasie antybiotykowej kuracji. Regulują procesy trawienne, produkują witaminy z grupy B, neutralizują substancje toksyczne, ich brak promuje wzrost drożdżaków. (candida). Jenym słowem bez priobiotyków a z przetworzoną „na śmierć” żywnością, nie ma w jelitach odpowiedniej ilości zdrowych bakterii, za to coraz więcej jest raka jelita grubego. Priobiotyki należy spożywać w ilości ok. 8 – 10 mld /dzień w ok. 3 godziny po jedzeniu. Powleczone kaspułką, mogą spożywane być wraz jedzeniem.
3). Witamina D
Dawkowanie:
Osoby dorosłe i kobiety ciężarne – 5000 IU/dzień
Dzieci w wieku szkolnym – 2.500 IU/dzień
Dzieci poniżej 6 roku życia – 70 IU / kg wagi ciała
Jak ogromnie ważnym jest uzupełnienie zasobów witaminy D, (najlepiej w postaci cholekalcyferolu – D 3 ) podałem w „grabarzu” Tutaj chciałbym jedynie uzupełnić niektóre dane, zaczerpnięte z setek badań naukowych, jakie mają dziś miejsce i które potwierdzają ogromną rolę witaminy D nie tylko w podwyższaniu stopnia efektywności działania systemu obronnego, ale też innych życiowych procesach.
Otóż wywołana na zamówienie panika przed słońcem spowodowała, że niedobory witaminy D, odpowiedzialnej za produkcję setek różnych substancji chemicznych (peptydy), skierowanych przeciw atakującym nas drobnoustrojom, wykazują zarówno dzieci jak i osoby dorosłe. Na przykład w USA, 95 % osób starszych wykazuje niedobory tejże witaminy. Z dziećmi jest nieco lepiej, ale wciąż co piąte z nich wykazuje jej zaniżoną ilość.
Przekłada się to na zwiększenie podatności na infekcje i wiele chorób ciężkich, o czym przekonuje American Journal of Clinical Nutrition (2009). Magazyn stwierdza, że witamina D jest obecna w tkankach aż 36 różnych organów wewnętrznych, odpowiedzialnych min. za silny system obronny, prawidłową pracę trzustki i serca, ciśnienie krwi i aktywność mózgu.
Czy aby nie są to przypadkowo choroby, które nas dziesiątkują?
Oto jaki powinniśmy wykazywać poziom witaminy D, zgodnie z opinią lekarzy, którzy nie „rekomendują” a zalecają.
Niedobór: mniej aniżeli 125 nmol/L
Poziom optymalny: 125 – 165 nmol/L
Nadmiar: 250 nmol/L
Dane powyższe odnoszą się do jednego z 2 istniejących w medycynie testów, mających na celu określenie poziomu witaminy D. Tym, na który powinniśmy nalegać jest tzw. 25(OH)D. Drugi, 1.25 (OH) D, jest mniej zalecany z uwagi na mniejszą dokładność.
Zgodnie z sugestiami naukowców pracujących nad witaminą D, nie należy dopuszczać do poziomu poniżej 80 nmol/L
Dla osób mieszkających w USA warto zaznaczyć, że poziom witaminy D w tym kraju wyrażany jest w ng/ml krwi.
Wówczas to powyższe dane należy podzielić przez 2 . 5 aby uzyskać właściwy odczyt.
Uwaga: Witamina D , w przeciwieństwie do witaminy C, rozpuszczalna jest wyłącznie w tłuszczu. Suplementację witaminą powinniśmy rozpocząć od dokonania testu, określającego aktualny jej poziom. Budować zapasy można według powyższych zaleceń lub zwiększyć początkowo dawkę do 10.000 IU/dzień, do czasu uzyskania optymalnego poziomu. Osoby chore na limfomę oraz gruźlicę powinny unikać suplementacji witaminą D, bazując na danych wyżej. Konsultacja z lekarzem niezbędna.
Kończąc, chciałbym jeszcze coś przekazać sceptykom, mającym zakodowaną w pamięci witaminowo – mineralną „toksyczność”.
Doktor. nauk medycznych, biochemik, laureat wielu prestiżowych nagród, Amerykanin, A. Norman:
„Dziś, bardziej aniżeli kiedykolwiek w przeszłości potrzebujemy zwiększyć ilość przeprowadzanych badań nad witaminą D, zwiększając finansowe nakłady dla rządowych przedstawicieli i kompanii farmaceutycznych tak, abyśmy mogli sprostać wyzwaniom stawianym w celu ochrony oraz poprawy zdrowia każdego z żyjących na tej planecie”. (euroalert.org)
A to już jest moja osobista porada dla osób wykazujących początkowe stadium infekcji, którą stosuję od lat.
Otóż bazując na wyjątkowej (i taniej!) zdolności wody utlenionej do zabijania bakterii oraz wirusów, wędrujących również w powietrzu (nośnikami ich są nos i uszy), przy pierwszych objawach symptomów „grypo podobnych” (grypa mnie jakoś omija), pierwsze co robię, to idę do łazienki. Tam sięgam po 3 % wodę utlenioną i wstrzykuję ją sobie do ucha. Pohuczy, pohałasuje przez kilka minut i cisza. Rezultat? Po pół godzinie nie mam już dłużej problemu z „dziwnym niby bólem” ucha (lub uszu) i uczuciem nadwrażliwości skóry otaczającej ucho lub uszy.
Opryszczka - jeden z wizualnych symptomów immunologicznego osłabienia, też boi się H2O2. Polecam!
Matki karmiące swoje pociechy piersią, mogą w przypadku oznak pierwszej infekcji, wlać kilka kropli mleka zamiast do buzi do ucha dziecka. Nawet profilaktycznie. Eliminacja krowiego mleka i cukru z menu dziecka jest jedną z pierwszych linii obrony przed infekcjami. Działa w 80 % przypadków.
Wiele zdrowia życzę
Jerzy Maslanky
Zmieniony (piątek, 07 maja 2010 14:00)
